Prawnuczka Lena dwa lata temu wyszła za mąż i przeprowadziła się z mężem do sąsiedniego miasta. Przez ten czas ani razu nie zadzwoniła do staruszki, aż tu nagle telefon.

Najpierw długo wypytywała, jak babcia się czuje, a potem opowiedziała o swoim życiu.

Na końcu rozmowy przesłała buziaka i powiedziała, że ją kocha.

Lena zaczęła dzwonić raz w tygodniu, a rozmowy były długie.

Interesowała się wszystkim i szczegółowo opowiadała, jakie mają ceny produktów spożywczych.

Potem zaczęły pojawiać się nowe tematy.

Na przykład, jak przygotować tę czy inną potrawę.

Wnuczka zadawała pytania i zawsze mówiła to samo: „Poczekaj, babciu, nie tak szybko, przecież zapisuję”.

Wychodziło na to, że interesowała się doświadczeniem babci.

Babcia zaczęła przyzwyczajać się do telefonów Lenoczki i w końcu się przyzwyczaiła.

Telefony stały się koniecznością.

Babcia mówiła rodzinie, że Lenoczka jest najlepsza.

Nie zapomina, dzwoni, rozmawia.

Nie tak jak niektórzy, którzy zapomnieli drogę do staruszki.

Pewnego razu Lenoczka powiedziała tak: „Pewnie smutno ci samej?

Może przeprowadzisz się do nas?

Mąż się zgadza”.

Babcia zdziwiła się, ponieważ prawnuczka miała małe mieszkanie.

Jak to możliwe?

Na to Lenoczka optymistycznie oświadczyła, że wszystko przemyślała: „Możemy sprzedać nasze mieszkanie.

Teściowa ma na własność pokój, i to w centrum miasta.

Jego też sprzedamy.

Potem twoje mieszkanie, babciu.

Za te pieniądze kupimy dom, w którym będzie dużo sypialni.

Ty będziesz miała swój pokój, a my swój.

Duży salon, dwie toalety, kuchnia.

Ja będę gotować, a ty nie będziesz musiała się martwić.

I zawsze będziesz z nami.

Jeśli coś się stanie, pomożemy.

Na podwórku jest zieleń, można siedzieć w cieniu”.

Staruszka była osobą bezpośrednią i znała się na życiu.

Powiedziała szczerze: „Nie macie jeszcze dzieci.

A jeśli się pojawią?

Problem nie w tym, Lenoczko.

Martwi mnie coś innego.

A jeśli nagle się rozwiedziecie?

Dokąd ja, stara kobieta, wtedy pójdę?

Na ulicę?

A jeśli zaczniecie się kłócić?

Będę się denerwować i bronić ciebie.

Chcę spokoju, moja droga.

A u ciebie stracę spokój.

Mam trudny charakter, Lena.

Zacznę robić uwagi i znudzę się twojemu mężowi.

I będę musiała siedzieć w pokoju jak w klatce”.

Lenoczka powiedziała poważnie: „Ty już nas rozwiodłaś, babciu.

My mamy miłość na całe życie”.

Babcia nie zmieszała się: „Twoja matka też tak myślała.

A co z tego wyszło?

Życzę wam szczęścia, ale nie chcę ryzykować”.

Odpowiedź była jasna i jednoznaczna.

A Lenoczka przestała dzwonić.

Babcia najpierw się martwiła, a potem się uspokoiła.

Miała duże doświadczenie.

I dobrze wiedziała, co może wywołać przykrość, a co nie.

Zrozumiała dziewczynę i dlatego się nie obraziła.