Pomyślała, że blefuje — dopóki szef mafii nie pocałował jej publicznie i nie wyszeptał: „Dziś w nocy jesteś ze mną”

Krew splamiła nieskazitelne marmurowe podłogi hotelu Baccarat.

Mateo Viscanti ledwie zareagował.

Poprawił mankiety swojej szytej na miarę marynarki od Brioni, skierował ciemne spojrzenie na kobietę stojącą nieruchomo przy wnęce służbowej i publicznie wysunął roszczenie, które odmieniło bieg jej życia.

Genevieve Sinclair stała w cieniu wielkiego salonu ze słuchawką przyciśniętą do jednego ucha, wsłuchując się w pełne paniki głosy personelu cateringowego.

Jako starsza koordynatorka wydarzeń w Colin Cowie Lifestyle była przyzwyczajona do presji.

Tamtego wieczoru doroczna gala charytatywna Fundacji Aster miała być pokazem perfekcyjnej organizacji.

Kryształ.

Szampan.

Białe róże.

Pieniądze.

Genevieve osobiście rozmieściła w sali balowej białe róże po 100 dolarów za sztukę.

10 minut wcześniej kwartet smyczkowy grał Vivaldiego.

Teraz drzwi do sali balowej były roztrzaskane.

W powietrzu unosił się zapach prochu.

Woń kwiatów niemal całkowicie zniknęła pod zapachem wystrzałów.

Genevieve przycisnęła się do wyłożonej aksamitem ściany wnęki służbowej.

Oddychała krótko i nierówno.

Przez wąskie otwarcie w dębowych drzwiach widziała salę balową.

4 uzbrojonych mężczyzn w wyposażeniu taktycznym leżało martwych.

Pośród nich stał Mateo Viscanti.

W nowojorskim półświatku był niemal legendarną postacią.

Jego rodzina kontrolowała interesy żeglugowe wzdłuż całego wschodniego wybrzeża.

Jego nazwisko z jednakową ostrożnością krążyło po salach zarządów i komisariatach policji.

Był znany jako zdyscyplinowany, bezwzględny i niemal niepokojąco elegancki.

Tamtej nocy miał na sobie grafitowy smoking Brioni, idealnie dopasowany do ramion.

Nic w jego wyglądzie nie zdradzało przemocy, która właśnie się wydarzyła.

Ale Genevieve zobaczyła coś więcej niż tylko wymianę ognia.

Tuż przed pierwszym strzałem widziała Arthura Pendletona, jednego z najbardziej zaufanych poruczników Matea, jak przesuwa stopę pod stołem.

W pobliżu leżał upuszczony Glock.

Arthur celowo kopnął go po podłodze w stronę głównego zamachowca.

Ten szczegół zmieniał wszystko.

Atak nie nadszedł wyłącznie z zewnątrz.

To był zamach stanu.

Mateo odwrócił głowę.

Rozbite światło żyrandola podkreśliło ostre rysy jego twarzy.

Jego bladoniebieskie oczy przesunęły się po pomieszczeniu.

Nie przyglądał się ciałom.

Spojrzał prosto w stronę wnęki służbowej.

Genevieve natychmiast zrozumiała, że ją zobaczył.

Zaczęła cofać się w stronę przejścia do kuchni.

Wielka dłoń zacisnęła się na jej ramieniu.

Enzo, główny egzekutor Matea, wyciągnął ją z cienia.

„Zobacz, kogo znalazłem, gdy ukrywała się w spiżarni, szefie”.

Popchnął ją do przodu.

Genevieve potknęła się, gdy obcas jednego z jej butów Louboutin zahaczył o krawędź perskiego dywanu.

Odzyskała równowagę, zanim upadła.

Następnie wyprostowała się.

Odmówiła opuszczenia głowy.

Mateo obserwował, jak się zbliża.

Z bliska był jeszcze bardziej onieśmielający.

Ostre rysy.

Opanowana postawa.

Cicha władza człowieka, który nie musiał udowadniać, do czego jest zdolny.

„Widziałaś wszystko”.

Nie zabrzmiało to jak pytanie.

Genevieve zmusiła swój głos, by pozostał spokojny.

„Nic nie widziałam”.

Mateo nie odrywał od niej wzroku.

„Jestem koordynatorką wydarzenia. Nie chcę mieć z tym nic wspólnego”.

Na zewnątrz rozległy się syreny policyjne.

Czerwone i niebieskie światła przesuwały się po wysokich oknach hotelu Baccarat.

NYPD przyjeżdżało.

Arthur Pendleton podszedł, ocierając krew z policzka.

Już ponownie wcielił się w rolę lojalnego porucznika.

„Mateo, musimy wyjść”.

Spojrzał w stronę Genevieve.

„Policja już tu jest”.

Następnie ściszył głos.

„Pozwól Enzo zająć się dziewczyną. Jest obciążeniem”.

Mateo spojrzał na Arthura.

W jego wyrazie twarzy zaszła ledwie zauważalna zmiana.

Arthur zbyt szybko chciał śmierci Genevieve.

Mateo wciąż nie wiedział, co zobaczyła.

Ale rozumiał, że cokolwiek wiedziała, przerażało Arthura.

To samo w sobie czyniło zachowanie jej przy życiu użytecznym.

Drzwi do sali balowej otworzyły się.

Kapitan Harris z NYPD wszedł wraz z około 12 ciężko uzbrojonymi funkcjonariuszami SWAT.

„Odłożyć broń”.

Jego głos niósł się po całym pomieszczeniu.

„Nikt się nie rusza”.

Jego wzrok przesunął się po ciałach i zatrzymał na Mateu.

„Mateo. Powinienem był się domyślić”.

Zrobił krok naprzód.

„Idziesz z nami”.

Mateo uniósł puste dłonie.

„Pod jakim zarzutem, kapitanie?”

Jego ton pozostał spokojny.

„Przyszedłem na galę charytatywną”.

Spojrzał na martwych napastników.

„Ci ludzie otworzyli ogień”.

Krótka pauza.

„Wygląda na to, że to ja jestem ofiarą”.

Harris rzucił mu sceptyczne spojrzenie.

Następnie zauważył Genevieve stojącą między Mateem a Enzo.

„A kim ona jest?”

Jego dłoń wciąż znajdowała się blisko kabury.

„Zakładniczką?”

Arthur zbliżył się do Matea.

„Oddaj ją policji” — wyszeptał.

„Albo pozwól Enzo zająć się nią później, jeśli zacznie mówić”.

Mateo uciszył go jednym spojrzeniem.

Następnie podszedł prosto do Genevieve.

Spodziewała się, że ją chwyci.

Zamiast tego jedna z jego dłoni spoczęła na karku.

Kciukiem lekko nacisnął na jej przyspieszony puls.

„Nie jest zakładniczką, kapitanie”.

Mateo spojrzał na nią z góry.

W jego oczach widoczne było wyraźne ostrzeżenie.

Graj swoją rolę.

Albo zgiń.

„Więc kim ona jest?” — zażądał Harris.

„Jest ze mną”.

Mateo przyciągnął Genevieve bliżej.

Jego usta znalazły się tuż przy jej uchu.

Następnie, wystarczająco głośno, by policja, Arthur, Enzo i pozostali przy życiu goście mogli to usłyszeć, powiedział:

„Dziś w nocy śpisz obok mnie”.

Genevieve ledwie zdążyła zrozumieć te słowa.

Mateo ją pocałował.

Nie był to delikatny pocałunek.

Był celowy, publiczny i zaborczy, zaprojektowany tak, by nikt w pomieszczeniu nie miał wątpliwości, co właśnie oznajmił.

Genevieve westchnęła z zaskoczenia przy jego ustach.

Jej dłonie automatycznie oparły się na jego piersi.

Objął ją mocniej w talii.

Przez około 5 sekund sala balowa zniknęła pod zapachem prochu, perfum Tom Ford i szoku wywołanego jego ustami na jej ustach.

Potem Mateo się odsunął.

Oczy Genevieve były szeroko otwarte.

Jej usta płonęły.

Mateo odwrócił się w stronę Harrisa i trzymał ją bezpiecznie przy sobie.

„Moja narzeczona i ja mieliśmy trudny wieczór”.

Jego głos ponownie przybrał zwykle opanowany ton.

„Moi prawnicy z Sullivan & Cromwell skontaktują się z panem rano”.

Spojrzał na kapitana.

„Dobranoc”.

Opancerzony Mercedes-Maybach przemierzał pokryty deszczem Manhattan.

W wyciszonej tylnej kabinie Genevieve siedziała tak daleko od Matea, jak tylko pozwalało na to skórzane siedzenie.

Jej dłonie były splecione na kolanach.

Światła miasta co jakiś czas przesuwały się po twarzy Matea, gdy pracował na zaszyfrowanym tablecie.

Wydawał się niemal obojętny na jej obecność.

Genevieve potrzebowała czasu, żeby pomyśleć.

Problem polegał na tym, że okłamywała niemal wszystkich w swoim życiu.

Nie była po prostu starszą koordynatorką wydarzeń.

Dokumentacja zatrudnienia w Colin Cowie Lifestyle była częścią tożsamości przykrywkowej.

Jej prawdziwe wynagrodzenie pochodziło z Financial Crimes Enforcement Network, gdzie działała w ramach wspólnej grupy zadaniowej z FBI.

Przez 8 miesięcy Genevieve przeniknęła do elitarnych kręgów towarzyskich, śledząc szlak prania pieniędzy o wartości 40 milionów dolarów powiązany z Syndykatem Viscantich.

Jej przełożony, agent specjalny Thomas Kesler, wydał jej jasne instrukcje.

Pozostań na obrzeżu.

Obserwuj.

Kopiuj księgi.

Nigdy nie interweniuj.

Teraz Genevieve znajdowała się wewnątrz kuloodpornego samochodu mężczyzny, którego badała.

A Mateo Viscanti właśnie publicznie przedstawił ją jako swoją narzeczoną, aby powstrzymać Arthura Pendletona przed zabiciem jej.

Jeśli Mateo odkryłby, że jest agentką federalną, śmierć mogłaby być najmniej skomplikowanym rozwiązaniem.

„Myślisz na tyle głośno, że zaczyna mnie od tego boleć głowa”.

Mateo nie podniósł wzroku znad tabletu.

Genevieve znieruchomiała.

„Myślę o tym, jak wyjaśnię szefowi, dlaczego opuściłam galę wartą miliony dolarów wraz z podejrzanym bossem mafii”.

Mateo zaśmiał się krótko, mrocznie.

Odłożył tablet.

„Któremu szefowi?”

Genevieve spojrzała na niego.

„Temu z firmy cateringowej?”

Jego spojrzenie się wyostrzyło.

„Czy temu z FBI?”

Powietrze uciekło jej z płuc.

Zmusiła twarz do zachowania neutralnego wyrazu.

„Nie wiem, o czym pan mówi”.

„Proszę, Genevieve”.

Mateo pochylił się do przodu.

„Nie spanikowałaś, kiedy zaczęła się strzelanina”. Jego uwaga wciąż była skupiona na niej.

„Kiedy Enzo cię złapał, nie krzyczałaś”.

Pauza.

„Sprawdziłaś moje zabezpieczenia”.

Jego głos się ściszył.

„Szkolenie rządowe jest na tobie wypisane jak na dłoni”.

Genevieve milczała.

„Wiedziałem już w zeszłym tygodniu”.

Mateo kontynuował.

„W hotelu Pierre”.

„Porównywałaś listę gości”.

Odchylił się do tyłu.

„Jeśli jesteś pewna, że jestem agentem federalnym, dlaczego wciąż żyję?”

Genevieve całkowicie porzuciła swoją cywilną rolę.

„Ponieważ w tej chwili mamy ten sam problem”.

Wyraz twarzy Matea stwardniał.

„Arthur Pendleton”.

Kontynuował.

„To on zorganizował dzisiejszy atak”.

Genevieve słuchała.

„Chciał mnie zabić”.

Szczęka Matea zacisnęła się.

„I wykorzystać ciebie jako kozła ofiarnego”.

„Gdybym zostawił cię policji, ludzie Arthura wewnątrz komisariatu zabiliby cię w celi przed świtem”.

Genevieve wpatrywała się w niego.

„Więc mnie pocałowałeś”. „Uznałeś mnie za swoją”.

„Sprawiłem, że nikt nie może cię tknąć”.

Mateo poprawił ją bez wahania.

„W moim świecie wszystko, co zostaje uznane za moje, jest chronione pełną siłą rodziny Viscanti”.

Jego oczy wciąż były utkwione w jej oczach.

„Arthur nie może cię teraz tknąć bez rozpoczęcia wojny domowej, z którą nie jest jeszcze gotowy walczyć”.

„A co się ze mną stanie?”

„Odegrasz swoją rolę”.

Jego głos się obniżył.

„Zostaniesz przy mnie”.

Pauza.

„Będziesz spała w moim łóżku”.

Genevieve zacisnęła szczękę.

„A w zamian?”

„Będziesz żyła wystarczająco długo, by pomóc mi wyeliminować Arthura”.

Maybach wjechał do prywatnego podziemnego garażu pod adresem 443 Greenwich Street w TriBeCa, w luksusowym budynku znanym z poziomu prywatności, jaki oferował celebrytom i miliarderom.

Enzo otworzył tylne drzwi.

Jego podejrzliwość wobec Genevieve była oczywista.

Mateo poprowadził ją do prywatnej windy.

Drzwi otworzyły się bezpośrednio na penthouse o powierzchni 6 000 stóp kwadratowych.

Szkło od podłogi po sufit wychodziło na rzekę Hudson.

Ciemny orzech.

Czarna skóra.

Szczotkowana stal.

Nowoczesna sztuka warta miliony.

Rezydencja odzwierciedlała tę samą kontrolowaną surowość co jej właściciel.

„Enzo”.

Mateo odłożył klucze na marmurową konsolę.

„Sprawdź cały teren”.

Enzo spojrzał na Genevieve.

„Podwój ochronę na dole”.

„Szefie, z całym szacunkiem…

Jego wzrok pozostał utkwiony w niej.

„Sprowadzenie jej tutaj to błąd”.

Mateo się odwrócił.

„Jeśli jest agentką federalną—”

„Nie prosiłem cię o opinię”.

Słowa zabrzmiały ostro.

„Wydałem ci rozkaz”.

Szczęka Enzo się zacisnęła.

Następnie skinął głową.

Zniknął w korytarzu.

Genevieve pozostała w salonie.

„Nie sypiam z celami, Viscanti”.

Mateo podszedł do kryształowej karafki i nalał 2 szklanki Macallana 25.

Podał jej jedną.

Nie przyjęła jej.

Mateo odstawił ją na pobliski stolik.

„Powiedziałem, że będziesz spała obok mnie”.

Podszedł bliżej.

Jego knykcie delikatnie przesunęły się po jej policzku.

Łagodność tego gestu ją zaskoczyła.

„Nie powiedziałem, że musisz spać ze mną”.

Kącik jego ust uniósł się lekko.

„Chociaż podejrzewam, że powstrzymanie się od trzymania rąk przy sobie może okazać się trudne”.

Genevieve odtrąciła jego dłoń.

„Twoja arogancja jest niezwykła”.

„To nie arogancja, jeśli jest zgodna z prawdą”.

Mateo pochylił się bliżej.

Jego oczy na moment przesunęły się w stronę jej ust.

„Arthur obserwuje”.

„Moi ludzie obserwują”.

„Jeśli ktokolwiek uwierzy, że te zaręczyny są fałszywe, zginiesz”.

Jego głos stał się cichszy.

„Musisz ich przekonać, że jesteś całkowicie, irracjonalnie mną obsesyjnie zafascynowana”.

„Jestem wyszkoloną agentką”.

Genevieve nie ustąpiła.

„Mogę udawać wszystko”.

Mateo się uśmiechnął.

„Zobaczymy”.

Odwrócił się w stronę korytarza.

„Sypialnia jest po prawej”.

„Masz 10 minut”.

Potem obejrzał się przez ramię.

„I nie próbuj korzystać z pokoju paniki”.

W jego wyrazie twarzy pojawiło się lekkie rozbawienie.

„System biometryczny reaguje wyłącznie na moją siatkówkę”.

Kiedy odszedł, Genevieve została sama w przyćmionym świetle penthouse’u.

Nie była już po prostu agentką działającą pod przykrywką.

Syndykat wierzył teraz, że należy do Matea Viscantiego.

A najbardziej niebezpieczny nie był Arthur Pendleton.

Była nim fizyczna reakcja, której nie potrafiła już ignorować, ilekroć Mateo na nią patrzył.