Pewna kobieta poskarżyła się: Mąż w ogóle jej nie ceni.

Nie złożył jej życzeń z okazji urodzin, jak zwykle ją obraził i upokorzył.

Dorosłe dzieci wysłały tylko wiadomość, i tyle.

I oto siedzi sama w domu i płacze.

A skończyła pięćdziesiąt lat.

Rozumie, że nie wypada narzekać.

Po prostu tak wyszło, przepraszam.

Nie ma komu o tym opowiedzieć.

A ta historia była właśnie o czymś podobnym.

Dlatego napisała komentarz.

A inna kobieta rzeczowo zapytała:

Gdzie pani mieszka?

Jeśli pani chce, zaraz przyjadę, jeśli jest pani w Moskwie.

Po drodze kupię smaczne hamburgery i pizzę, taką tłustą, z szynką i serem, który się ciągnie.

I cebulkę z papryczką pokrojoną na wierzchu.

Kupię napój gazowany.

I chrupiące frytki, takie tłuste, w słupkach.

I zjemy to wszystko, a potem pójdziemy do kina.

Jeśli jednak jest pani daleko albo nie chce pani mojej wizyty, proszę natychmiast zamówić to wszystko dla siebie.

Albo kupić coś innego pysznego.

A potem proszę pójść do kina, ładnie się ubrawszy.

Makijaż, wszystkie sprawy.

I proszę się cieszyć!

Cieszyć się życiem!

Nie pozwólcie ukraść sobie swoich urodzin.

Każdy dzień jest darem, każdy dzień życia jest świętem.

Wiem to z pracy.

I pani, która się poskarżyła, zapytała:

Jest pani psychologiem, prawda?

A druga pani odpowiedziała:

Nie.

Jestem pielęgniarką na oddziale intensywnej terapii.

To właściwa rekomendacja od profesjonalistki.

Po prostu doskonała.

Rekomendacja od doświadczonego praktyka.

Mogę tylko dołączyć się do tych słów.

Nie pozwalajcie ukraść sobie nawet jednego dnia życia.

Nie pozwalajcie ukraść nawet jednej godziny.

Złemu nastrojowi, złym albo obojętnym ludziom, awanturnikom — nie pozwalajcie się okradać.

Kupcie sobie coś dobrego, pójdźcie w dobre miejsce, rozmawiajcie z ludźmi i załóżcie najlepszą sukienkę.

Tak poradziła specjalistka, która każdego dnia widzi, jak kruche jest życie i jak bardzo jest cenne…